Kiedy zaszłam w ciążę z naszym drugim dzieckiem, mój mąż powiedział mi, że jeśli nie urodzę syna, wyrzuci mnie i moją córkę z domu. Musiałam dokonać zamiany, ale lata później ten okropny czyn dopadł mnie.

Mój mąż i ja planowaliśmy mieć kolejne dziecko. „Moim marzeniem jest być ojcem dwóch dzieci” – często mawiał. Nasza starsza i jedyna córka miała mieć około 7 lat, więc pomyśleliśmy, że to świetny moment, by spróbować mieć kolejne dziecko, aby mogła cieszyć się obecnością swojego małego braciszka (albo siostrzyczki?) podczas dzieciństwa.
Kiedy moja miesiączka spóźniła się o ponad 5 tygodni, zdecydowałam się umówić na wizytę u lekarza rodzinnego, który przekazał mi wieść: „Gratulacje, Chrissy! Jesteś w ciąży!” i obie byłyśmy tak szczęśliwe!
Jednak mój mąż powiedział coś, czego nigdy wcześniej mi nie mówił. Miałam już Jessy, a po tym, jak dowiedział się o mojej ciąży, powiedział mi, że nie wytrzyma kolejnej kobiety w domu. Więc jeśli „nie urodzę syna, powinnam opuścić dom.”
Podczas zwykłego badania ultrasonograficznego powiedziano mi, że to dziewczynka. Nie wiedziałam, co powiedzieć mężowi, więc skłamałam. Gdy wróciłam do domu, zapytał mnie:
„Jak poszło badanie? Co powiedział lekarz?”
„Ahem…” odpowiedziałam. „Cóż, powiedział, że jeszcze nie wiadomo. Dowiemy się podczas porodu.”
Nadszedł dzień, a kiedy jechaliśmy do szpitala położniczego, mój mąż przyszedł z dwiema walizkami spakowanymi w rzeczy.
„Po co to, John?” zapytałam.
„Myślałeś, że żartuję? Jeśli urodzisz dziewczynkę, nigdy więcej nie postawisz stopy w tym domu!”
Tylko Bóg wie, jak bardzo się bałam. Ledwo mogłam skupić się na porodzie. W sali była jeszcze jedna kobieta, która miała również rodzić tego dnia. Słyszałam, jak rozmawiała ze swoim mężem:
„Chcę urodzić dziewczynkę,” powiedziała.
„Kochanie,” odpowiedział jej mąż, „nie ma znaczenia, czy to chłopiec, czy dziewczynka. Ważne jest tylko, że zostaniemy rodzicami!”
Chciałabym, żeby John był kochający jak ten mężczyzna. Kochałby swoje dziecko takim, jakie jest, niezależnie od płci. Niestety, moja rzeczywistość była inna.
Ta kobieta urodziła jako pierwsza – chłopca. Czułam, że nie mam innego wyjścia. Podeszłam więc do jednej z pielęgniarek i poprosiłam, aby porozmawiać na osobności. Podpisałam czek na kilka tysięcy dolarów i błagałam ją, aby zamieniła dzieci!
Początkowo była nieco niezdecydowana, ale widząc moją rozpacz, prawdopodobnie miała mi litość, więc zgodziła się.
Kiedy przyszła z chłopcem na rękach, myślałam, że podjęłam właściwą decyzję. Para obok mnie była szczęśliwa ze swoją dziewczynką, a mój mąż cieszył się z naszego chłopca. Był naprawdę zadowolony z potomka.
Spędzał prawie cały dzień, bawiąc się z Jimmym, a kiedy chłopiec trochę podrosł, obiecał mu, że nauczy go wszystkiego, co potrafił.
Jednak kiedy nasz syn podrósł, zaczął narzekać na bóle, zawroty głowy i skrajną słabość. Postanowiliśmy więc zabrać go do lekarza. Dowiedzieliśmy się, że jest chory i potrzebuje transfuzji krwi. Jednak krew dawcy musiała pochodzić od członka rodziny.
Okazało się, że nasze grupy krwi nie pasują, a mój mąż odkrył, że nie jest ojcem, więc pomyślał, że mnie zdradza! Wyrzucił mnie i Jessy z domu w najtrudniejszym momencie i nie miałam pojęcia, co robić.
Gdybym poprosiła prawdziwych rodziców mojego syna o pomoc, zostałabym ukarana. Ale kiedy lekarz powiedział mi, że nie ma wiele czasu, a tylko transfuzja krwi może uratować Jimmy’ego, nie mogłam go tak zostawić.
Zacisnęłam zęby i poszłam do pana i pani Willard. Zgodzili się pomóc mojemu synowi, ale miałam czuć konsekwencje. Pani Willard stała się bardzo agresywna i płakała, kiedy zapytała mnie:
„Jak mogłaś to zrobić?!”
oraz groziła mnie i mojej rodzinie. Jednak Jimmy poprosił ich, żeby nie wnosili oskarżeń, i zgodzili się.
Wszyscy odwrócili się ode mnie. Moja córka Jessy i moja biologiczna córka wychowywana przez Willardów powiedziały, że jestem obrzydliwa.
Wszystkie te potępienia sprawiły, że czułam się straszną matką. Szczerze mówiąc, w tamtym momencie nie obchodziło mnie to. Liczyło się dla mnie tylko to, żeby uratować życie mojego syna.
Mój ukochany syn Jimmy został w końcu wypisany ze szpitala. Zobaczył, jak nieszczęśliwa byłam z powodu całej tej sytuacji.
Przyszedł do mnie, wziął mnie za rękę, otarł moje łzy i powiedział:
„Mamo, nie obchodzi mnie, co mówią inni. Dla mnie jesteś wspaniałą matką. Wiedziałaś, że zostaniesz ukarana, ale zrobiłaś to mimo wszystko!”
„Kocham cię, Jimmy! Jesteś moim synem i byłeś najlepszą rzeczą, jaka mogła mi się przydarzyć!”
Ostatecznie moja córka Jessy, a nawet moja biologiczna córka, z którą później się zbliżyłam, wybaczyły mi.
Dostrzegły moją miłość do Jimmy’ego, niezależnie od moich przeszłych błędów. Wiedziałam, że wciąż mam wiele do naprawienia.







