Rodzina Johnson dopiero co przeprowadziła się do nowej dzielnicy. Po tym, jak ich sąsiedzi, rodzina Summers, zorganizowali dla nich przyjęcie powitalne, zaczęła się długoletnia kłótnia o wspólny trawnik. Z czasem jednak zewnętrzni wrogowie zmusili ich do połączenia sił w imię wyższego celu.

Rodzina Summers – John, jego żona Judy i dziesięcioletni syn Tommy – przyglądali się ciekawie z werandy, jak nowi sąsiedzi przenoszą meble do domu obok. „Dom Danielsów w końcu się sprzedał, co?” – powiedziała Judy, popijając herbatę.
„Tak, wygląda na to” – odpowiedział John. „Myślisz, że są z miasta?” – zapytała Judy.
„Pewnie. Popatrz na te przesadnie eleganckie torby. Trochę za dużo, moim zdaniem” – powiedział John, krzywiąc się.
„O, Johnny, zawsze taki maruda. Mi podobają się ich torby” – odpowiedziała Judy. „Wygląda na to, że mają dziecko. Chyba w moim wieku” – powiedział Tommy z ekscytacją. Tommy i chłopak z drugiego domu, Kevin, na chwilę spojrzeli na siebie. Wymienili krótki, serdeczny ukłon.
„Kevin! Przestań wpatrywać się w chmury i pomóż mamie z resztą torb!” – powiedział Danny, widząc, jak syn gapi się na sąsiadów.
„Głupoty mówisz. Po prostu są uprzejmi. Poza tym, myślę, że to może być naprawdę dobre dla Kevina. Może nawet znajdzie przyjaciela w tym chłopaku obok. Wiesz, że miał trudności z zawieraniem przyjaźni w mieście. Może to będzie dla niego dobre.” – powiedziała Cindy.
Kevin pomógł mamie, Cindy, przynieść torby do domu. Danny zajrzał przez okno kuchenne i spojrzał na werandę sąsiadów.
„Wygląda na to, że mamy ciekawskich sąsiadów” – parsknął Danny.
„Wydają się mili. Może powinniśmy się przedstawić, kiedy się już osiedlimy” – zasugerowała Cindy.
„Może… ale trochę myślałem, że wyprowadziliśmy się z miasta, żeby mieć trochę spokoju. Nie angażujmy się za bardzo w te sprawy sąsiedzkie, kochanie” – powiedział Danny.
„Sprawy sąsiedzkie, Danny? Uspokój się… to nasz nowy dom. Nowa społeczność. Powinniśmy to zaakceptować. Wiem, jak czasami reagujesz” – powiedziała Cindy, patrząc na niego kątem oka.
„Wiem, kochanie. I zgadzam się z tobą. Chodzi mi tylko o to, że oni wydają się trochę nachalni” – dodał Danny.
„Nie przesadzaj. Po prostu są uprzejmi. Poza tym, to może być naprawdę dobre dla Kevina. Może znajdzie przyjaciela w tym chłopaku z sąsiedztwa. Wiesz, że miał trudności w mieście. Może to będzie dla niego dobre” – powiedziała Cindy, obejmując męża.
„Cześć! Jestem tu!” – powiedział Kevin, podnosząc rękę, by zwrócić na siebie uwagę. Rodzice oboje roześmiali się.
„Masz rację, mamo. To dla nas wszystkich nowy początek. Powinniśmy to wykorzystać!” – powiedział Danny, przytulając syna, patrząc na ich nowy dom.
Kilka dni później ktoś zapukał do drzwi rodziny Johnson. Cindy poszła otworzyć i zastała grupę sąsiadów stojących na werandzie z różnymi prezentami w postaci wypieków i jedzenia. Wśród nich byli John, Judy i Tommy.
„Witajcie! Jesteśmy rodziną Summers. To rodziny McCarthy, Stevens i Lloyd. Wszyscy jesteśmy waszymi nowymi sąsiadami i chcieliśmy serdecznie powitać was w naszej dzielnicy” – powiedziała Judy z ciepłym uśmiechem.
„O, wow! To bardzo miłe z waszej strony!” – powiedziała Cindy, biorąc od Judy potrawkę. „Danny! Kevin!” – zawołała Cindy. Danny i Kevin przybiegli zaraz po tym, zaskoczeni widokiem powitalnej grupy na ich progu.
„Nasi sąsiedzi przynieśli nam prezenty, kochanie” – powiedziała Cindy do męża.
„Och, dziękujemy! Jestem Danny, to moja piękna żona Cindy i nasz syn Kevin” – powiedział Danny, odbierając pozostałe prezenty. Znowu Tommy i Kevin wymienili dyskretne spojrzenie i uśmiech.
„Miło was poznać. Jestem John, to moja żona Judy i syn Tommy. Ponieważ nasze domy dzielą granicę, pomyśleliśmy, że dobrym pomysłem będzie zorganizowanie grilla, aby lepiej się poznać i przywitać. W sobotę po południu. Co o tym myślicie?” – powiedział John.
„Brzmi świetnie. Dziękujemy, John” – powiedział Danny.
„No dobrze, to widzimy się tam” – zakończył John.
„Zgadza się. Dziękujemy jeszcze raz” – zakończył Danny.
—
Kilka dni później Danny i Cindy przygotowywali się do snu. Cindy myła twarz w łazience, a Danny leżał na łóżku, zamyślony.
„Mówiłam ci, że nowi sąsiedzi będą mili” – powiedziała Cindy z łazienki.
„Ciekawe, bo nie pamiętam, żebym to słyszał” – odpowiedział Danny.
„Słuchaj, wszystko, co mówię, to to, że nie są tak źli, jak się obawiałeś. Użyłeś słowa… ‘nachalni’” – dodała Cindy, wchodząc do pokoju i kładąc się do łóżka.
„Nie wiem, co ty na to, ale szturmowanie naszego progu z ligą przepieczonych zapiekanek to trochę nachalne. Tylko trochę” – powiedział Danny z figlarnym uśmiechem.
Cindy zaśmiała się, mówiąc: „O, wow! To naprawdę ten facet, którego poślubiłam?! Jesteśmy na przedmieściach, kochanie. Tak się tu rzeczy załatwia. I naprawdę uważam, że to było słodkie. Miasto jest takie zimne, odległe i zamknięte. Lubię to” – powiedziała Cindy z nadzieją.
„Tak. Żarty na bok, też mi się to podoba” – powiedział Danny, po czym dodał z wątpliwościami: „Ale ten John…?”
„O, rodzina Summers. Są świetni” – odpowiedziała Cindy, po prostu.
„Chyba… Nie jestem pewien, czemu powiedział ‘Zgaduję, że zobaczymy się tam.’ Nie dali nam zbyt dużego wyboru, prawda?” – powiedział Danny.
„To była przyjazna zaproszenie, Danny!” – zaśmiała się Cindy z mężem, rozbawiona jego paranoją. „Dość już tego. Idźmy spać. Dobranoc, kochanie” – zakończyła Cindy, całując męża.
„Dobranoc, kochanie” – odpowiedział Danny.
—
Kilka dni później wreszcie nadszedł dzień grilla. Obie rodziny ustawiły grill na dużym trawnikiu, który dzieliły domy Summersów i Johnsonów.
Grill został pięknie przygotowany przez obie rodziny. Cała dzielnica wyszła, by spotkać się z nowymi sąsiadami.
Wszystko przebiegało idealnie. Tommy i Kevin nawet zaczęli rozmawiać o swoich ulubionych grach wideo, wymieniając się doświadczeniami.
Podczas gdy Tommy i Kevin bawili się na trawniku, a dorośli rozmawiali przy domu, nagle podbiegł dalmatyńczyk, zaczynając kopać dziury w trawie. Kevin natychmiast zerwał się na równe nogi i pobiegł do taty przy grillu.
„Tato! Tato!” – krzyknął Kevin.
„Co się stało, chłopcze?” – zapytał Danny, zaniepokojony.
„Tam! Pies jest na trawie!” – wskazał Kevin. Danny i Kevin pobiegli w stronę psa, ale nagle zobaczyli, jak Kevin bawi się z psem
na trawie, co wywołało śmiech wszystkich wokół.
„Więc to, co chciałeś powiedzieć, to że pies bawi się z twoim synem na trawie?” – powiedział Danny z uśmiechem, patrząc na sąsiadów.
Z radości wszyscy zaczęli się śmiać. Pies, który wcześniej wzdrygnął się od kłopotów z trawnikiem, stał się częścią tej pełnej przyjaźni chwili.
Grill przerodził się w przyjemne popołudnie, pełne śmiechu, wspólnych rozmów i chwil pełnych radości.







